poniedziałek, 22 lipca 2013

A kuku!

Gdzieś wyczytałam, że "a kuku", to lek antydepresyjny wydawany bez recepty ;) Bo jak się widzi roześmianą buzię dziecka, to wszystkie smutki idą precz! I my właśnie od dwóch dni robimy w pełni świadome "a kuku". Odkrył to w sobotę Tatko, kiedy wychylał się zza wózka, a Zuzia śmiała się w głos. Potem Babusia przykrywała Zuzię ręczniczkiem, który Niunia ściągała sama z buzi, co by zrobić "a kuku" oczywiście :)

Kolejnym odkryciem Zuzi jest to, że ma stópki! Leży sobie bez skarpetek, szurając nóżką o nóżkę i patrzy zamyślona w sufit. Dzisiaj u nas pełnia lata, z której chętnie korzystamy, i gołymi stópkami dotykałyśmy trawy i krzewów, co się wiązało ze śmiechem i ogromnym zainteresowaniem. Zuzik ma okropne łaskotki!


Zuzia zauważa już naszego pieska, który wcześniej migał jej jak jakaś plama, a teraz się okazuje, że merdający ogon bardzo przykuwa Niuni uwagę.

W sierpniu mamy ślub Chrzestnej, na który Babusia wydziergała pełną słońca i lata kreację :)



A jak Wam mijają dni pełne słońca? :)

wtorek, 16 lipca 2013

To już 5 wspólnych miesięcy!

W minionym miesiącu Zuzia stała się znacznie bardziej komunikatywna i coraz wyraźniej obserwuje otaczający ją świat. Zaczęła rozróżniać osoby, które ją otaczają i potrafi się rozpłakać w nieznanym jej towarzystwie. Próbuje się sama dźwigać, lubi oglądać świat z pozycji półsiedzącej, a na rękach się pręży kiedy chcemy ją nosić "jak dzidziusia" ;) Coraz lepiej sobie radzi z chwytaniem. Kiedy podaję jej maskotkę, wyraźnie po nią sięga obiema rączkami i ciach do buzi ;) Dużą zmianą jest też to, że doszedł nam kolejny rodzaj płaczu: małe wymuszanie :) Kiedy Zuzia leży sama w pokoju i zaczyna płakać, ja rzucam wszystko i biegnę do niej, zaglądam do łóżeczka, a tam pojawia się cień uśmiechu, a kiedy wezmę ją na ręce to już zupełna frajda, to już wiem, że zostałam wmanipulowana ;) Ale ja bardzo lubię to wymuszanie, bo po pierwsze mam argument, żeby rzucić wszystko inne w kąt, a po drugie nie ma nic lepszego i ważniejszego od dobrego humoru mojego Maluszka :)


Wiadomo, że czytamy Zuzi bajeczki po to, żeby kiedy będzie starsza, sama chętnie sięgała po książki. Ale żeby to "kiedy będzie starsza" nastąpiło wraz z ukończeniem 5. miesiąca? ;)




Wczoraj zjadłyśmy naszą pierwszą ekologiczną zupkę z marchewką, ziemniaczkiem i odrobiną pietruszki. Nie mogę powiedzieć, w smaku była paskudnie mdła, ale Zuzi smakowała ogromnie! Jedynie na buzi i śliniaczki zostały niewielkie ślady po zupce. Złote dziecko do jedzenia :) Ale jak tu nie zjeść, jak to Babusia osobiście przygotowała i nakarmiła?


A jak Waszym Maluszkom smakują pierwsze niemleczne dania? :)

Waga: 7500
Rozmiar ciuszków: 68-74
Rozmiar pieluchy: 3 
Ząbki: 0 


niedziela, 14 lipca 2013

Morza szum... :)


We wczorajsze sobotnie południe, nasza Zuzia pierwszy raz zobaczyła morskie fale! Wcześniej Tatko chciał zacząć zapoznawanie z akwenami wodnymi od tych najmniejszych, bo przecież Zuzia stawu i jeziora nie widziała, a tu od razu morze ;) Ale doszliśmy do porozumienia. W końcu morze, to nie ocean ;) A tak całkiem serio, wczoraj się przekonałam, że dziecko owszem poznaje świat dzięki bliskim, którzy je otaczają, ale to właśnie jego bliscy uczą się świata na nowo. Takiego piękniejszego i bardziej radosnego świata. Wczoraj dzięki Zuzi, wszyscy się zachowywaliśmy jakbyśmy morze widzieli pierwszy raz :) Zuzia zamoczyła rączki w morskich falach, dotknęła plażowego piasku i złapała trochę nadmorskiego słońca :) Pospacerowaliśmy z Zuzią deptakiem i plażą, a nawet na chwileczkę zdjęliśmy "kalepusik", w celu wykonania plażowej sesji :)


czwartek, 11 lipca 2013

Witajcie w naszej bajce :)

Od wczoraj "korzystamy" z Zuzią z wprost pięknej, deszczowej pogody... I o ile ja mogłam zrobić trochę porządków i poleniuchować w domu, o tyle w Zuzi narastała pewna frustracja: kiedy się w końcu ubierzemy i pójdziemy do Dziadków "ajciu"? :) Co chętnie manifestowała płaczem. Już zdarzyło mi się wcześniej, że biegiem ją ubierałam i w wózek, bo w porze spaceru, nie mogła zasnąć w łóżeczku :)


Nasza Zuzia to przekora i najczęściej działa na zasadzie "ja wam pokażę"! ;) Kiedy jeszcze dwa dni temu rozmawiałyśmy z Babusią Zuzi, że Niunia trochę taka flegmatyczna (wykapana mamusia!), to Zuzia w pełnej motywacji zaczęła sama unosić główkę! Bardzo jej się to spodobało i trenuje gdzie się da: leżąc na rękach dźwiga się do siadania, wczoraj w wanience sama podniosła główkę co by się trochę rozejrzeć ;), a kiedy kładę ją do łóżeczka, nie kładzie od razu główki, tylko ją wyżej przytrzymuje. Na leżaczku najpierw nie interesowały ją maskotki wiszące przed nią, potem zaczęła je trącać i lekko chwytać, a teraz chwyta je w obie rączki i wyciąga do nich buzię. Chwytanie maskotek i zuzikowych szmatek też nam idzie super. Kiedy podaję coś Zuzi, wyraźnie sięga po nie dwiema rączkami, chwyta i... do buzi :) Albo wyciąga sobie smoczek z buzi obraca w rączkach i próbuje z powrotem go włożyć. Bo u nas smoczek służy albo do zabawy, albo do usypiania w pierwszej fazie :)


Przy Zuzi łóżeczku piętrzą się książki, które czytamy na dobranoc, a czasem i w ciągu dnia, jak mnie wciąga jakaś lektura. Tak, Zuzia ma prawie pięć miesięcy i już czytamy książki! :) Gdzieś przeczytałam, że bardzo ważne jest, żeby w komunikacji z dzieckiem już od samego początku używać słów, cechować je emocjami. Maluszek choć nie rozumie ich znaczenia, to w przyszłości zaprocentuje to budowaniem własnej mowy, a przede wszystkim nauczy się rozpoznawać różne emocje. Widok uśmiechniętej buzi Niuni, kiedy siadam przy łóżku, biorę książkę i zaczynam głośno czytać, jest bezcenny! I tak przeczytaliśmy z Zuzią kilka baśni i książkę "Akademię Pana Kleksa", którą ja sama czytałam z zapartym tchem, bo przypuszczam, że w dzieciństwie niekoniecznie ją doczytałam ;) A teraz z Zuzią na okrągło słuchamy i śpiewam jej "Witajcie w naszej bajce", "Na wyspach Bergamutach", "Księżyc raz do stawu wpadł" i "Kaczkę Dziwaczkę" z filmu o Panu Kleksie. Mam nadzieję, że zamiłowanie do książek Zuzia przejmie po Chrzestnej, bo mi nigdy czytanie nie szło, ale teraz nadrabiam ;)



Żeby nie było, że tylko deszcz i szaruga, pokażę Wam Zuzi zdjęcie, jeszcze w czerwcowych makach i szydełkowej czapusi truskawkowej :) A Wy drogie Mamusie czytacie dzieciom? I czy Wasze Maluchy też tak lubią spacery?


niedziela, 7 lipca 2013

Lata ptaszek kokulicy... :)

To już cztery miesiące spędzone razem! Na zdjęcia z pierwszego miesiąca patrzę z niedowierzaniem, że Zuzia taka malutka była, w sklepie zerkam na te malusieńkie ubranka o rozmiarze 56 i... niesamowite, że nas już to nie dotyczy! Nasza Zuzia jest już taaaka duża :)


W łóżeczku zaczęło ją wszystko interesować. Rozgląda się na boki w poszukiwaniu rozrywki. Jej nowym ulubieńcem stała się ochronka na szczebelki, na materiale której są misiaki. Zuzia guga do nich wesoło :) Zaczyna mówić swoimi pełnymi zdaniami. Leżenia na brzuszku nie lubi, ale radzi sobie coraz lepiej. Niunia uniesiona na momencik do pozycji siedzącej rozgląda się zauroczona na prawo i lewo. Ale na siadanie musimy jeszcze trochę zaczekać :)


Zaczęłyśmy słuchać bajek muzycznych, których ja słuchałam z siostrą w dzieciństwie. Ulubioną bajką stała się "Lata ptaszek". Koniecznie puśćcie ją swoim Maluszkom! Zuzia już na pierwsze jej dźwięki reaguje radośnie i możemy jej słuchać na okrągło :) Każdej Mamie polecam śpiewanie z Dzieciątkiem :)

Waga: 6700
Rozmiar ciuszków: 62-68
Rozmiar pieluchy: 3 
Ząbki: 0

sobota, 6 lipca 2013

Nasz trzymiesięczny Maluszek :)

Z każdym dniem coraz bardziej przyzwyczajamy się do siebie. Zuzia uczy się naszego rytmu dnia, ale to nadal my spędzamy dzień według wskazań Zuzi :)


W trzecim miesiącu nasz Maluszek zyskał nowych rodziców, w postaci Chrzestnych. Kreację na Chrzest Święty zrobiła dla niej Babusia, która ma już w tym nie lada wprawę i kunszt, ale to był prawdziwy wnusiowy debiut :) Zuzia prezentowała się bardzo elegancko!


Z okazji Chrztu dostała  od Chrzestnej pianinko, który okazał się naszym kolejnym hitem na liście dziecięcych przebojów. Polecam każdej Mamie i jej Dzidziusiowi. Pianinko z każdym miesiącem staje się dla Maluszka coraz ciekawsze. Zuzia wesoło bawi się na pianinku, entuzjastycznie i z zainteresowaniem reaguje na światła i kolory i macha nóżkami oczekując włączenia kolejnej melodyjki.


W pierwszych dniach trzeciego miesiąca, odbyliśmy z Zuzią i Tatką naszą pierwszą w życiu rozmowę! Przebierałam Zuzię na przewijaku i zagadywałam do niej, na co ona w pewnym momencie cichutko odpowiedziała "oo", na którego dźwięk sama się roześmiała. Na co ja odpowiedziałam "o", a Zuzia ponownie "o". Ile takie małe "o" może przynieść wzruszeń! :)


Do osiągnięć naszej Zuzanki dołączyło skupianie wzroku i utrzymanie kontaktu wzrokowego, a także guganie "pełnymi zdaniami", nauczyła się też sama zasypiać w swoim łóżeczku, do tej pory trzeba ją było utulić i nosić dłuższy czas na rękach i delikatnie odkładać, tak, żeby jej nie obudzić. Śpiewamy kołysanki (ponoć dla dziecka głos mamy jest najpiękniejszy na świecie, więc śpiewam i fałszowaniem się nie przejmuję;)). Do naszych ulubionych melodii należy "Był sobie Król", a to chyba dlatego, że mnie się bardzo ciepło kojarzy z dzieciństwem.

A jakie są Wasze ulubione kołysanki? :)


Waga: 5700
Rozmiar ciuszków: 62-68
Rozmiar pieluchy: 3 
Ząbki: 0


piątek, 5 lipca 2013

Drugi miesiąc z cyklu: jak dobrze być mamą :)

Kolejny miesiąc Zuzi był niemniej szalony od pierwszego :) Choć muszę przyznać, że mogłam sobie przypomnieć co to trzy godziny snu pod rząd. W drugim miesiącu Zuzi łóżeczko wzbogaciło się o kolorową karuzelkę w misie-motyle i króliczki zrobione na drutach przez Zuzi prababcię. I to był hit, który nie schodzi z naszej listy przebojów do dziś! Zuzia nauczyła się skupiać uwagę na pluszakach i to właśnie karuzelę zaszczyciła pierwszym "ooł" na dźwięk którego z Babusią zaniemówiłyśmy ze wzruszenia :)


Przewijak Zuzi zrobiony przez Dziadeczka okazał się kolejnym strzałem w dziesiątkę. Zuzia mogłaby na nim przebywać godzinami :) Ta pozycja jej odpowiada, wyraźnie widzi swojego rozmówcę, który robi dziwne miny i o czymś do niej zagaduje... :)


Spacerki z Zuzią to czysta przyjemność! Na te pierwsze, jeszcze zimowe, spacerki, wystarczyło ubrać Niunię w kombinezon (co czyniła Babusia, bo dla mnie było to nie do przeskoczenia, wprawiałam się ledwie w śpiochach i kaftaniku ;)) i włożyć do gondoli, ruszyć z miejsca i już Zuzia smacznie spała, gotowa na miejskie wojaże :)


Muszę też wspomnieć o pierwszym szczepieniu, bo Zuzia zachowywała się w przychodni nadzwyczaj zabawnie. Kiedy inne dzieci w kolejce płakały, ona leżała na rękach, powieczki miała lekko uchylone zostawiając szparki i spoglądała badawczo, robiąc z usteczek podkówkę. Wcześniej nie uwierzyłabym, że dwumiesięczne dziecko jest w stanie tak pojąć i zareagować na sytuację! I tak do przychodni chodzimy z niezastąpioną Babusią, bo Tatko krzyczy na lekarzy, kiedy próbują zbadać Zuzię :)


W drugim miesiącu spędziliśmy nasze pierwsze wspólne Święta. W sumie drugie, bo pierwsze były Święta Bożego Narodzenia jeszcze w brzuszku. Byliśmy po raz pierwszy wspólnie w Kościele na święceniu jajek, przy okazji ksiądz poświęcił nam wózek :)


Z nowych osiągnięć, pojawiły się pierwsze delikatne uśmiechy, z boczku przewraca się na plecy, po jedzonku próbuje sama zasypiać w łóżeczku.


Każdy miesiąc niesie ze sobą tyle niesamowitych chwil i nowych doświadczeń :)

Waga: 4600
Rozmiar ciuszków: 56-62
Rozmiar pieluchy: 2 
Ząbki: 0

czwartek, 4 lipca 2013

Nasz pierwszy miesiąc poza brzuszkiem :)

Szóstego dnia od narodzin wyszłyśmy ze szpitala. Od razu Tatko Zuzi zarejestrował ją w urzędzie. Wszyscy byliśmy bardzo szczęśliwi i nie mogliśmy się doczekać naszego powrotu do domu. Nie mogłam się doczekać ubierania ślicznych ciuszków, stosowania tych pięknie pachnących dzidziusiem kosmetyków i pierwszego snu naszego Maleństwa w nowym łóżeczku, które kurier przywiózł do domu dosłownie w dniu naszego powrotu. Założyłam, że nieprzespane noce spędzone przy łóżeczku to mit... Jak się szybko okazało pomoc doświadczonych Dziadków była niezbędna! W każdym razie nie pamiętam żebym w pierwszym miesiącu spała, ewentualnie nocą, głową oparta o łożeczko, albo na godzinkę w ciągu dnia, kiedy Zuzią zajmowała się Babusia. Tatko stawał na wysokości zadania, to do niego należą pierwsze kąpiele, sprawnie przebierał Zuzię, kiedy ja jeszcze robiłam to bardzo nieporadnie, Zuzia lulała na jego brzuchu i od początku nie widział świata poza swoim Bejbuskiem :)


W ciąży dostałam od Mamy śliczną, pluszową pozytywkę, którą kładłam wieczorami na brzuchu i słuchałam z Zuzią kołysanki na dobranoc. Właśnie w pierwszym miesiącu, położyłyśmy obok Zuzi pozytywkę z puszczoną melodią i zareagowała na nią radośnie! Do tej pory pozytywka działa na nią kojąco :) Warto maluszkom puszczać różne miłe melodie, gdy są jeszcze w brzuszku. Myślę, że dzięki temu pewniej poczuła się w tym nowym, "pozabrzuszkowym" świecie.


Po pierwszym miesiącu, Zuzia położona na brzuszku podpierała się rączkami i sama trzymała na krótko główkę. Szukała wzrokiem osoby, która do niej mówi i próbowała skupić na niej wzrok. Przez sen zaczęła ślicznie się uśmiechać. Na rękach, cieplutko wtulona, mogła być na okrągło! Bo przecież, "nie ma jak u mamy" :)

Waga: 3500
Rozmiar ciuszków: 56
Rozmiar pieluchy: 1 
Ząbki: 0

środa, 3 lipca 2013

"Mamowy stan" :)

I tak 15 lutego 2013 roku, o godzinie 11:50 (jak później się dowiedziałam, równo 5 godzin po wschodzie i 5 przed zachodem słońca), nadeszła najpiękniejsza chwila w moim dotychczasowym życiu w postaci narodzin mojej córeczki Zuzanki. Po 37. tygodniach oczekiwań, w większości spędzonych na leżeniu i szydełkowaniu, z czasem walki o każdy dzień i tydzień z ulgą odhaczany w kalendarzu, pojawiła się na świecie moja największa pociecha i nagroda. Te wszystkie trudy i troski poszły z miejsca w niepamięć, gdy zaraz po porodzie na moim brzuchu znalazła się maleńka Kruszynka o wadze 3200 i wzroście 54 cm :)

Zuzia urodziła się jako piąta w naszym rodzinnym pokoleniu mam i pierworodnych córek :) Praprababcia Zuzi, urodziła jej prababcię jako pierworodną córkę, ona natomiast urodziła jako pierwszą babcię Zuzi, czyli moją mamę, ja też jestem pierworodną córką i tak Zuzia do nas dołączyła jako moja pierworodna córeczka :)

Od tamtej pory minęło 4 i pół miesiąca, a wydaje mi się, że minęły całe lata świetlne! A w moim życiu byłam tylko mamą z Dzieciątkiem w brzuszku, teraz jestem mamą maleńkiej Zuzanki na cały etat i… muszę sobie uświadamiać, że było coś wcześniej przed ciążą ;) Znany jest mi tylko „stan mamowy” :)

Postaram się wrócić pamięcią do tych pierwszych miesięcy i zacząć prowadzić, zarówno dla Zuzi jak i dla siebie, coś w formie pamiętnika, w dużej mierze po to, żeby poznać inne Mamy, wymieniać się doświadczeniami i radością z naszych małych (WIELKICH) Pociech :)

Zuzia po urodzeniu:

Waga: 3200
Wzrost: 54
Rozmiar ciuszków: 56
Rozmiar pieluchy: 1